Służba zdrowia kocha radę
Zdaniem wielu, rada miejska zrobiła dla białostockiej służby zdrowia tyle, ile mogła. Z jej pracy zadowolony jest i dyrektor szpitala miejskiego, i większość pielęgniarek i lekarzy rodzinnych.
– Z tą radą współpracowało mi się nieźle. Kiedy kilka lat temu zostałem szefem szpitala, prawie wszystko się tu waliło. Dzięki pieniądzom od miasta zrealizowaliśmy wiele inwestycji – nie kryje Krzysztof Teodoruk, dyrektor szpitala miejskiego.
Łóżka w szpitalu przy ul. Sienkiewicza były używane przez wiele lat i nie wytrzymywały już ciężaru wielu pacjentów. Za darowane 200 tys. zł udało się kupić kilkadziesiąt nowoczesnych łóżek (w sumie wymieniono 60 proc.).
Nieźle też wypadły się dotacje na sprzęt i aparaturę medyczną dla szpitala miejskiego. Dzięki miejskim pieniądzom dobudowano jedno piętro.
– Państwowa Inspekcja Pracy dawno zalecała, żebyśmy zrobili dodatkowe pomieszczenia biurowo-administracyjne, ale nigdy nie było nas na to stać – wyjaśnia Teodoruk.
W końcu udało się. Szpital dobudował trzecią kondygnację, gdzie oprócz pokoi dla pracowników niemedycznych, działa pracownia fizykoterapii (przeniesiona z oddziału).
– Z parteru na trzecie piętro przeniesiemy też dział statystyki medycznej, dzięki czemu mamy miejsce na pracownię kardiologiczną. Teraz w kolejce do kardiologa czeka się 240 dni, dzięki nam kolejka się zmniejszy – zapowiada Krzysztof Teodoruk.
Radnych, którzy niebawem zakończą kadencję, chwalą też lekarze i pielęgniarki rodzinne. Dzięki nim podstawowa opieka zdrowotna została sprywatyzowana, a radni zgodzili się nawet na obniżenie czynszów na gabinety.
– Koleżanki, które się usamodzielniły i otworzyły własne gabinety są bardzo zadowolone. Żadna nawet nie chce wspominać czasów pracy w miejskim ZOZ – twierdzi Ewa Taranta, szefowa Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych. – Teraz zarabiają więcej, same decydują o swoim losie, same organizują sobie czas pracy. Pacjenci są zadowoleni, bo jakość świadczeń jest lepsza. Teraz pielęgniarki pracują na siebie, a nie na jakiegoś dyrektora.
Lekarze zauważają jednak minus tego systemu.
– Szkoda, że miasto nie pozwala nam wykupić lokali, w których prowadzimy gabinety. Wynajmując je, nie możemy zaciągnąć kredytu na ich remont – mówią.
CZYTELNICY KURIERA PORANNEGO WYBIERAJĄ:
Najlepsi radni
Kazimierz Dudziński 396 głosów
Janusz Kochan 270 głosów
Krzysztof Bil-Jaruzelski 165 głosów
Sławomir Nazaruk 82 głosy
Mirosław Hanusz 62 głosy
Jarosław Matwiejuk 60 głosów
Bogusław Dębski 52 głosy
Dariusz Piontkowski 45 głosów
Kazimierz Pieńkowski 41 głosów
Marek Masalski 35 głosów
Jerzy Jamiołkowski 32 głosy
Piotr Perkowski 31 głosów
Witold Perkowski 29 głosów
Przeciętni radni
Wiesław Kobyliński 19 głosów
Lech Rutkowski 17 głosów
Marek Kozłowski 16 głosów
Michał Karpowicz 16 głosów
Elżbieta Kozłowska-Świątkowska 14 głosów
Józef Korolczuk 13 głosów
Zbigniew Zwierz 11 głosów
Stefan Nikiciuk 7 głosów
Najgorsi radni
Edward Łuczycki 3 głosy
Joanna Zabielska-Cieciuch 3 głosy
Andrzej Gilewski 3 głosy
Alicja Biały 2 głosy
Katarzyna Dec 2 głosy
Jarosław Pawluczuk 2 głosy
Beata Antypiuk 1 głos
Andrzej Muraszkiewicz 1 głos
Jan Kazimierz Dębski 0 głosów
Jacek Żalek 0 głosów
Najgorsi są pewni swego
Nadal liderem Czytelników Porannego jest radny Kazimierz Dudziński. Prawie 400 głosów, które zgromadził, to duży zapas, ale ... Ostatniego słowa nie powiedzieli jeszcze sympatycy lewicowego Janusza Kochana. Ten elektorat, jak wiadomo ma to do siebie, że potrafi „zewrzeć szyki i stanąć murem. I staje. Aż miło popatrzeć. Dość powiedzieć, że tydzień temu Dudziński miał nad Kochanem 151 punktów przewagi. Teraz też jest wyraźnie lepszy, ale już o 126 głosów.
Regularne wsparcie otrzymuje też Krzysztof Bil Jaruzelski (też lewicowy radny, ale i przeciwnik Kochana), który jest trzeci z dużą przewagą nad radnym Nazarukiem. W dodataku stałą, bo oscylującą w granicach 80 głosów.
Za to nadal ostro atakują fani radnego Dębskiego. Bogusława Dębskiego, który ledwo w zeszłym tygodniu zawitał w dolne rejony najlepszych, a już zaczął rozpychać się w górnych strefach tej grupy. Z Bilem pewnie nie wygra, ale Hanusz, Nazaruk i Matwiejuk powinni zacząć się bać.
Warto jeszcze zauważyć, że Piotr Perkowski, ostatni wśród najlepszych, powiększył swą przewagę nad pierwszym ze „średnich, czyli Wiesławem Kobylińskim. Ten z kolei „wygryzł z pierwszego miejsca Lecha Rutkowskiego. Zadyszki dostał też Marek Kozłowski, który od dwóch tygodni nie może przekroczyć bariery 16 głosów. Może jego zwolennicy są właśnie na urlopach i wezmą się za promocję swego pupila już w przyszłym tygodniu?
O kategorii „najgorsi strach pisać. Żalek et consortes (a właściwie ci co na nich głosowali), są konsekwentni, co w tym tygodniu oznacza ani jednego głosu. Wygląda na to, że wszyscy zwolennicy wymienionych wyjechali daleko i nie wrócą do końca plebiscytu. Może pracują w Anglii? A może wstyd im się przyznać, na kogo cztery lata temu głosowali.
(am)
1515 |1950 |20105 |3608 |8285 |16442 |11339 |13437 |6538 |9307 |