Piotrcovia - GKS Bełchatów 0:0
SkładyPiotrcovia: Wyparło – Magdoń, Lenart, Rodrigo (85 Fernando) – Łabędzki (75 Fabiano), Białek, Krysiak (46 Julciamr), Wyciszkiewicz, Robaszek – Janusz Dziedzic, Kubicki. Trener: Włodzimierz TylakGKS: Ptak – Jakosz, Frohlich, Konkiewicz – Berliński, Szarpak (80 Pawlusiński), Garguła, Hinc, Ławriszyn (60 Kolendowicz) – Patalan, Chmiest (78 Kukulski). Trener: Mariusz Kuras.KartkiŻółte: Kubicki, Magdoń, Wyciszkiewicz, Julcimar– HincSędziaJerzy Kowalski (Kraków). Widzów: 1tys.– Kończ pan te męczarnie – krzyczeli widzowie do sędziego, kiedy ten przedłużył spotkanie o pięć minut. Mecz określany, trochę na wyrost, jako derby, zawiódł kibiców. Pojawiły się nawet głosy, że wynik był ułożony.Już pierwsza akcja GKS mogła zakończyć się powodzeniem. Anatolij Ławriszyn uciekł lewą stroną boiska i dośrodkował piłkę wprost na głowę Marcina Chmiesta. Bełchatowianin strzelił, lecz górą był Bogusław Wyparło. Kilka minut później po strzale Chmiesta z ponad 20 metrów, Bodzio W. trochę szczęśliwie wybił piłkę na rożny. W 23 minucie bramkarz gospodarzy wypuścił piłkę po strzale Dariusza Patalana, ale dobitka „Patiego” była niecelna. Potem grający w barwach GKS 152 mecz Piotr Szarpak strzelił z dystansu i Bodzio W. ponownie piłkę wypuścił. Tygrysim skokiem zdążył ją jednak powtórnie złapać.W 11 minucie arbiter popełnił błąd, nie pierwszy zresztą w tym spotkanu. Zbigniew Wyciszkiewicz odbił piłkę, we własnym polu karnym, ręką. Rzutu karnego jednak nie było.Dopiero w 34 minucie Aleksander Ptak, bramkarz GKS, miał okazję do interwencji. Strzał Janusza Dziedzica nie sprawił mu większych kłopotów.W 65 minucie Patalan wycofał piłkę sprzed linii końcowej do nadbiegającego Szarpaka. Ten strzelił, lecz trafił w Tomasza Lenarta. Dobrą okazję miał Łukasz Garguła, którego uderzenie zablokował Michał Białek.W 84 minucie Rodrigo zderzył się z Gargułą i opuścił boisko na noszach. – Wyglądało to groźnie. Piłkarz o mało nie udławił się własnym językiem. Pomogła szybka interwencja lekarza – powiedział trener Tylak.Tuż przed końcowym gwizdkiem w pole karne GKS wbiegł Fabiano. Miał przed sobą jedynie Ptaka i wielką bramkę. Strzelił wprost w baner reklamowy. – On chyba nie chciał trafić w bramkę – skwitowali widzowie. Niektórzy, zaczęli gwizdać i opuszczać stadion.
17976 |9015 |16967 |11062 |8215 |20426 |7795 |10748 |1516 |3512 |