Dwa lata modlitw o rodzinę
Szczątki świętej Joanny Beretty Molli od wczoraj wędrują po parafiach Archidiecezji Wrocławskiej. Modlitwy mają skłonić Dolnoślązaków, by chętniej się żenili i płodzili więcej dzieci. Księża podkreślają, że jak w całym kraju, tak i u nas jest z tym problem.
Wczoraj, w czasie uroczystej inauguracji, relikwie zostały przeniesione z katedry do Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego.
Szczątki świętej najpierw mają trafić do dolnośląskich zakonów, potem ruszą do podwrocławskich parafii. W pierwszą niedzielę po Wielkanocy pojadą do Oleśnicy i dopiero w listopadzie wrócą do Wrocławia. Ich podróż zakończy się we wrześniu 2009 roku.
Jan Paweł II ogłosił Joannę Berettę Mollę świętą, bo zdecydowała się urodzić dziecko, choć wiedziała, że poród ją zabije.
- Chcemy, by była to wędrówka pozytywnego przykładu i skupionej modlitwy. Spokojne święto rodziny - deklaruje ksiądz dr Marian Biskup, dyrektor wydziału duszpasterskiego kurii.
Kościół sugeruje, byśmy do świętej modlili się o wstawiennictwo w trzech sprawach. Po pierwsze, by ludzie częściej decydowali się na małżeństwo. Po drugie, by w tym małżeństwie chętniej płodzili dzieci .
- A po trzecie, by dolnośląska rodzina była sobie bliska. By jadała wspólne posiłki rozmawiała o swoich problemach - wyjaśnia ks. Biskup.
Świętej Joannie proponowano przerwanie ciąży, ale odrzuciła to. Dlatego jej postawa może przywołać też dyskusje o aborcji.
- W trakcie peregrynacji nie chcemy jednak poruszać kwestii usuwania ciąży - deklaruje ksiądz Biskup.
Kapłan zdaje sobie jednak sprawę, że mimo jego intencji postawa świętej może prowokować rozmowy o ochronie życia. Bo choć wielu wiernych naszej archidiecezji skupi się na modlitwach, to w kraju nie brakuje sceptycznych opinii na temat tej i innych kościelnych metod troski o rodzinę.
Znanym krytykiem Kościoła jest etyk Uniwersytetu Warszawskiego, dr Magdalena Środa. Według niej, przemarsz relikwii to przejaw obłudy naszych kapłanów.
- Zamiast urządzać takie folklorystyczne obrzędy, księża mogliby postarać się naprawdę zrozumieć kobiety- sugeruje Środa. - Przecież ta święta równie dobrze mogłaby być patronką feministek, bo sama zdecydowała, że urodzi i umrze. Najważniejszy jest wybór człowieka, a księża chcą ciągle nakazywać i zakazywać - dodaje. W jej opinii, dyskusja z Kościołem jest trudna, bo ma on dużo władzy, a ta zniechęca do rozmowy.
Bardziej liberalną postawę wobec tego problemu zajmują polscy luteranie. Stoją oni na stanowisku, że życie koniecznie trzeba chronić i aborcja jest zła, ale ostateczną decyzję zostawia sumieniu kobiety.
- My, protestanci, nigdy nie mówimy ludziom: zróbcie tak, a nie inaczej - opowiada ks. Marcin Orawski z ewangelicko-augsburskiej parafii Opatrzności Bożej we Wrocławiu. - Tylko podpowiadamy, jak należy postępować, Ale też uważamy, że każda aborcja to wielka tragedia.
11544 |10824 |7871 |1467 |605 |13873 |12234 |8751 |16477 |10024 |