Czy wreszcie zakończył się spór o lodowisko?
ŚWIDNICA
Polsko-izraelska spółka, która przed laty dzierżawiła świdnickie sztuczne lodowisko, już po raz drugi przegrała walkę o odszkodowanie.
Dziś już mało kto ze świdniczan wie, że ta historia nadal rozstrzyga się w sądach. Wszyscy czekają na nowy sezon łyżwiarski.
– Nie wyobrażam sobie, żeby lodowisko było nieczynne, przychodzę tu, kiedy tylko się da – mówi Agata Frydrychowicz, gimnazjalistka.
Ślizgawka jest co roku czynna od grudnia, a obiekt odwiedzają setki tysięcy ludzi z całego regionu. Kilka dni temu sąd apelacyjny oddalił żądania polsko-izraelskiej spółki „Pałac Lodowy” o odszkodowanie za nakłady, jakie spółka poniosła w wynajmowanym od miasta w latach 90. krytym lodowisku. Pozostaje jej już tylko kasacja do Sądu Najwyższego. Czy to zrobi? Nie wiadomo. Jak zawsze, reprezentująca ją kancelaria milczy w tej sprawie.
Z odsetkami byłaby to dziś kwota blisko 3 mln złotych. Dla tutejszego ośrodka sportu
i rekreacji – kwota zabójcza.
Krzysztof Czarnecki, szef OSiR-u mówi, że po „Pałacu Lodowym” dziś już niewiele zostało w obiekcie. On sam zresztą już wymaga gruntownego remontu.
– Przede wszystkim konstrukcja dachowa, a to koszt 300 tys. zł – mówi. – Po panu Forkoshu zostało tu parę zdezelowanych lamp i osuszacze powietrza, które nigdy nie były używane. Może je sobie zabrać. Lodowisko zaczyna w tym roku sezon 1 grudnia.
7054 |9672 |7304 |17023 |19589 |5696 |10532 |13617 |2446 |16703 |