Powiat człuchowski. Ratunek w dewizach
Niemcy, Francuzi, Belgowie, Holendrzy, Duńczycy, a nawet Włosi i Amerykanie polują w człuchowskich lasach.
- W ciągu roku udaje się nam zorganizować trzy polowania dewizowe ? mówi Zbigniew Śmiechowski, prezes Koła Łowieckiego Darzbór.
Na co koła wydają zdobyte w ten sposób pieniądze? Przede wszystkim na odszkodowania dla rolników, którym zwierzęta leśne wyrządziły szkody na polach. Człuchowskie koła co roku przeznaczają na nie kilkadziesiąt tysięcy zł.
- Gdybyśmy nie odstępowali kozłów do strzelenia, musiałyby wzrosnąć składki członkowskie w kole ? tłumaczy Zygmunt Michnowicz, prezes Koła Łowieckiego Szarak. ? Dlatego co roku polują w naszych lasach myśliwi z Danii i Niemiec.
Ostatnio myśliwi z ?Darzboru? gościli trzech Belgów.
- Polowałem w wielu krajach m.in. w Czechach czy Kanadzie ? powiedział nam Jean Pierre van der Mensbrugghe, szef grupy belgijskiej. - Tutaj jest jednak najlepiej. Wszystko jest świetnie przygotowane. Mamy też swoich przyjaciół.
W każdej grupie zagranicznych myśliwych jest tłumacz, który jest odpowiedzialny za wypełnienie dokumentacji związanej z polowaniem oraz myśliwi podprowadzający. Po polowaniu spreparowane poroże zostaje przedstawione komisji ds. oceny trofeów łowieckich przy nadleśnictwie w Człuchowie.
- Ta ocenia prawidłowość odstrzału ? dodaje Zygmunt Michnowicz. - Gdyby stwierdziła uchybienia, karę zapłaciłby myśliwy podprowadzający, a nie dewizowiec. Musimy więc uważać, żeby wszystkie kryteria w tej materii były zachowane.
17983 |8508 |1871 |13693 |2903 |14503 |3294 |5587 |315 |18745 |