Aura na jałmużnę
- Nie mam na chleb dla dziecka - mówi łamaną polszczyzną kobieta o ?niadej cerze. Klęczy na chodniku blisko ko?ciółka ?więtej Anny. Zrobiło się cieplej: na ulicach miasta pojawiło się znacznie więcej żebrzących. Czy im pomagać?
Niedawno informowali?my, że organizacje charytatywne apelują, aby nie dawać żebrzącym pieniędzy. - Z pewno?cią nie zostaną one przeznaczone na deklarowane cele, ale na wódkę, papierosy a nawet narkotyki - argumentowano. Wiele organizacji zwracało się wówczas, aby żebrzących wspomagać datkami rzeczowymi, albo odsyłać ich pod adres instytucji, które mogą im pomóc. Czy rzeczywi?cie proszący o wsparcie na ulicy przepiją ofiarowane pieniądze?
Kobieta klęcząca na jeleniogórskim chodniku wskazuje głową na ?piące w jej ramionach dziecko. Reaguje u?miechem na każdą monetę wrzuconą do miseczki. - Jestem pewna, że nie wyda tych pieniędzy inaczej - mówi pani Jadwiga, jeleniogórzanka i daje żebrzącej dwa złote. - Takiej kobiecie zawsze dam, ale pijakom i narkomanom nigdy. Chodzi taki i prosi o pieniądze. Mówi, że głodny. Ja mu proponuję bułkę z kiełbasą, a on - że woli sobie sam kupić. Takiego zawsze pogonię.
- Żebracy często potrafią rozczulić potencjalnych dawców - tłumaczy Kinga Bagan, socjolog. - Sprawni potrafią zarobić nawet 300 złotych dziennie. Często w procederze wykorzystywane są dzieci. One najbardziej chwytają przechodniów za serce - twierdzi.
Dawać?
ks. Grzegorz Łukasik: - Osobi?cie proponuję żebrzącym pomoc materialną. Pieniądze daję tylko wtedy, je?li zgłosi się na parafię konkretna osoba i o to poprosi. Najczę?ciej są to matki z wielodzietnych rodzin. Zdarzają się także osoby nadużywające alkoholu. Im odmawiam zdecydowanie.
3514 |5858 |13741 |7956 |5097 |5946 |13710 |4501 |73 |2454 |